Creative Commons License
czwartek, 24 listopada 2011
::: HOCHSZTAPLER :::

 

Dałam drugą szansę Houellebecqowi. Trzeciej nie będzie. Nic mi Houellebecq nie robi. Nie porusza, nie sugeruje, nie pokazuje. Po dwudziestu stronach przestaje mnie nawet bawić. Zabawiać. Daje mi to, co uważa, że tego oczekuję ja. Jest z pewnością przekonany o swoim sprycie – że tak mnie sobie owinął wokół palca. I uważa, że mnie jakoś tam porusza, bo daje mi to, co uważa, że miałoby mnie poruszać. Skłaniać do czegoś. A ja czuję niesmak. Houellebecq mi uwłacza. Różnica między Michelem Houellebecqiem a Paulo Coelho na tym tylko polega, że inaczej zdefiniowali sobie grupę docelową. Target. A książki nie da się ztargetować. Nie można. To książka mnie wybiera. A nie ja ją. A warunkiem wyboru jest decyzja, a nie selekcja. Wybór jest wyzwaniem, ryzykiem.  Houellebecq jest zachowawczy. Tchórzy.

 

piątek, 18 listopada 2011
::: ŚLADOWE ZMIANY :::

 

_Co robisz?
_Różne wydarzenia. I nie piszę doktoratu. A ty?
_Robię, żeby ludziom się chciało.
_Mi się nie chce. Pracuję nad tym od wielu lat. Zapracowałam sobie na to.

 

 

 

czwartek, 17 listopada 2011
::: DZIEŃ W DZIEŃ :::

 

Nie wyspałam się. Z konieczności. Wstałam rano. Poszłam. Potem – w kawiarni na kawie, pomyślałam, bo zapomniałam Tyrmanda, to musiałam myśleć, zamiast czytać. Pomyślałam: 'jestem niewyspana'. Kiedyś, bywało, że byłam – z konieczności – permanentnie niewyspana. Było mi źle ciągle, fizycznie. Normalni ludzie nie mają możliwości, nie dają sobie możliwości takiej, się nie wysypiają, tak – doskonale i dzień w dzień. Wolałabym chodzić na ugiętych kolanach cały dzień, ale nie tak jak teraz, dzień w dzień.


 

00:38, al.phileo , SOPOR
Link Komentarze (4) »
środa, 09 listopada 2011
::: PRYWATNY KATASTROFIZM :::

 

"Chandra, dodupizm i poczucie klęski" | Leopold Tyrmand Dziennik 1954

 

 

 

 
1 , 2