Creative Commons License
czwartek, 30 września 2010
::: ZAJĘTOŚĆ :::


gdyż : zajętość puławsko-krakowska się wydłuża
będą
cytaty z archiwum

 

'Tutaj wszystko było znane dokładnością pokoju ślepca, tak było wymacane spojrzeniem. Trawa ogrodu spadającego łagodnie do stawiska, pokręcone drzewka wiśniowe, krzaki porzeczkowe i malinowe – porzeczki były zawsze zakurzone, zwłaszcza te niżej, przy ziemi, a maliny trzeba było bardzo ostrożnie odrywać, patrząc, czy wewnątrz nie ma, nie są nadjedzone przez wijącą się w swoim koralowym światku gąsieniczkę.'

Zygmunt Haupt Warianty – z tomu Baskijski diabeł

 

'Po łące popatrzeć na ukos, pod światło, przez zmrużone powieki. Mieć całą świadomość tego, że ze wszystkich stron, naokoło, na pewno, równiutko zielono roztacza się łąka jak tarcza. Zatrzymać cykający motorek myśli, wstrzymać oddech. Nic to nie szkodzi, że miesza się niepokój, że zazielenię sobie nowe, jasne spodnie na kolanach. Nie dać się temu, że może nie tu, ale pięć kroków dalej będzie lepiej i stosowniej. Łąka jest taka i tu, i tam.'

Zygmunt Haupt Zabawa w zielone – z tomu Baskijski diabeł

 ze spóźnionymi życzeniami urodzinowymi : dla MB

16:46, al.phileo , SOPOR
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 września 2010
::: INTELEKTUALIŚCI :::

 

'Znajomość z tobą jest deficytowa intelektualnie'

pochlebia mi to :
lepsze to – niż :
intelektualny onanizm :

wtorek, 07 września 2010
::: MĘĆMIERZ :::

 

 

 

 

 

 

Męćmierz - nazwa urzędowa części miasta - w województwie - w powiecie

piątek, 03 września 2010
::: SCHUYLER :::


James Schuyler 30 czerwca 1974

 

 

 

 

"Pragnę wam dziś oznajmić,
że w ten weekend niedzielny
poranek na wsi
przepełnia mą duszę
niezmąconą radością:
te wydmy za
stawem za
pagórkami woskownicy –
mój ulubiony
krzew (przynajmniej
dzisiaj) – są
nieme jak łańcuch
gór: taki
subtelny profil
na tle nieba, które
przechodzi od brzasku
w błękit. Róże
poruszają się, winorośl
przy wejściu na pomost
drży i obraca
najmłodszymi liśćmi,
więc połyskują blado
i wyglądają jak kwiaty.
Krasnopióry epoletnik
dziobie trawę;
drugi przysiadł na krzaku.
Z drugiej strony, biały
zameczek milionera obraca
się flanką, aby złapać
słońce tuż po wschodzie. Żadnych
innych domów, z wyjątkiem
tego jednego, urzekającego,
pełnych obrazów,
kwiatów i ciszy.
A nie powiedziałem jeszcze
ani słowa. Lubię
być sam
z przyjaciółmi. Wstawać
na ten poranny widok
i jeść gotowane jajka
i dodatkowego tosta z
dżemem agrestowym Tiptree
(zielonym) – i z kawą,
z mlekiem, bez cukru. Jane
mówiła, że ponoć
liofilizowana
jest najzdrowsza, kiedy
pojechaliśmy wczoraj
na zakupy i ona
i John kupili grube
niebieskie perskie talerze.
Jak też kawa może być
zdrowa? Dumałem
kiedy słoneczny wiatr
dął w samochodowym
oknie w drodze do domu.
Dom! Jakie to szczęście
mieć dom, jaki trud
stworzyć tak piękną scenę
dla rodziny i dla
przyjaciół. Dla przyjaciół!
Gdyby tak nas ktoś słyszał, plotkujących
przy obiadowym stole
zeszłego wieczora. Hej,
obiadowy stół dzisiaj
jest już śniadaniowy:
„Chłopak w spodniach
to nie ten sam chłopak
kiedy jest bez spodni”, kto
to powiedział? Nieciągłość
wszędzie widzimy i jesteśmy
tacy sami, a jednak inni,
inni, inni. „Inez,
miło cię widzieć”.
Nadchodzi kot, stateczny,
który uśmiercił wczoraj,
i przyniósł, złotą rybkę.
Chciałbym wyjść
i odrobinę popływać, lecz
jest trochę za chłodno
na kąpiel. Wystarczy że
tu siedzę, pijąc kawę,
piszę, patrzę, jak ten piękny
dzień powoli dojrzewa (taki
deszczowy był czerwiec)
kiedy Jane i Joe
śpią w swoim pokoju,
a John w swoim. Myślę,
że pójdę zrobić więcej tostów."

 
1 , 2